Abelard Giza i Jacek Stramik, jako pierwsi ze środowiska polskich stand-uperów, stworzyli książkę. Co prawda, na próżno szukać tu morza łez...



 Na samym wstępie dowiadujemy się, iż: ,,Żartów tu mało. Więcej marudzenia, niewyspania, dzieci i narkotyków.''. Ogólnym założeniem tejże książki nie było więc zapisanie dowcipów a rozważanie zjawisk świata zewnętrznego. Abelardowi i Jackowi bliżej w niej do: ,,smucikoniów'' niżeli do kawalarzy. Dzieło Panów to przede wszystkim zapis dyskusji mailowej, którą toczyli ze sobą od końca czerwca do końca grudnia zeszłego roku. Wiadomości wysyłali sobie w 48-godzinnym rygorze. Oczywiście, nie zawsze udawało się dotrzymać terminu. Zasada odpisywania w ciągu 48 godzin została kilkukrotnie złamana. Przez kogo i jakie były tego konsekwencje? Tego Wam nie zdradzę. Przeczytacie książkę to się dowiecie... :) Na spotkaniu autorskim w Warszawie (23 października 2018 roku) Abelard przyznał, że to do niego wydawnictwo uderzyło z pytaniem, czy nie chciałby napisać swojej książki: ,,Gdy ma się rozpoznawalną twarz trzeba się przygotować na tego typu propozycje.'' . ,,Łapy precz od żartów'' trudno zakwalifikować do konkretnego gatunku literackiego. Sami twórcy stwierdzili, że nie mają pojęcia do jakiego rodzaju zaliczyć swoje dzieło. Osobiście widziałam, że na portalach typu Lubimyczytać.pl, książka zapisana jest w kategorii: ,,Literatura faktu''. Myślę, że najtrafniej byłoby wpisać ją do: ,,Literatury opiniotwórczej''... jednakże takiego gatunku nie ma, więc zostańmy przy: ,,Literaturze faktu.''. Książkę przeczytałam w ciągu tygodnia. Choć myślę, że gdyby nie moje uczelniane obowiązki i multum innych rzeczy na głowie - skończyłabym czytać ją w kilka dni. To nie jest jakieś wybitne dzieło a i język raczej mało wyszukany. Jeśli szukacie czegoś, co mogłoby być przerywnikiem pomiędzy bardziej wymagającą literaturą - ,,Łapy precz od żartów'' zdecydowanie się nada. Uważam, że fani Abelarda czy Jacka będą zadowoleni, bo znajdziemy tu opinie panów na tematy bieżące, o których, z różnych przyczyn, nie mówili wcześniej na scenie.