Cóż, nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała ostatnich wydarzeń.
Na pewno wszyscy słyszeliście o potężnym wycieku danych z Wattpada.
Ponoć aż 268 765 496 kont zostało przejętych przez hakerów.
Niektórzy autorzy utracili dostęp do swoich kont i nijak nie są w stanie ich odzyskać, bo ktoś już zdążył zmienić ich maile i hasła.
Domyślam się, jaki może to być dla nich cios. Wielu z nich oddało przecież całe serce w tworzenie swoich Wattpadowych historii.
W takiej sytuacji nasuwa mi się na myśl bardzo ważne pytanie:
Czy publikowanie online książki, którą chciałoby się wydać w tradycyjnym wydawnictwie, faktycznie jest takie bezpieczne?

Wielu autorów uważa, że świetnym ruchem promocyjnym i marketingowym jest podarowanie czytelnikowi całej swojej powieści za darmo.
Wiecie, niby dzięki temu można pozyskać nowych fanów i przyszłych czytelników, a fakt, że publikujemy coś na Wattpadzie i ten konkretny twór ma milion wyświetleń, sprawia, że wydawnictwo przychylniej na nas patrzy.
Niestety, nic bardziej mylnego.
Często można się spotkać z firmą, która odrzuca dany tekst właśnie ze względu na to, że był wcześniej publicznie udostępniany. Jakub Ćwiek, w trakcie jednego ze swoich Facebookowych live'ów, wyraźnie powiedział, że, jeśli wstawiamy cały tekst online, to musimy liczyć się z tym, że jest on już w 90% spalony.
Tak, czy siak - podkreślmy słowo: często, ponieważ nie przeczę, że czasem zdarza się natknąć na wydawnictwo, które aż rwie się do Wattpadowych, popularnych autorów.

Jednak... czy jest sens ryzykować?
Moim zdaniem zdecydowanie lepiej byłoby, gdybyśmy w Internecie wstawiali jedynie opowieści, z którymi nie wiążemy żadnych, poważnych nadziei, a jak już nas ciągnie do robienia odwrotnie, to korzystniej byłoby opublikować, na przykład, 5 pierwszy scen ukochanej historii. W taki sposób unikniemy nieprzyjemnej sytuacji, gdy okaże się, że ktoś nam się włamał na konto, albo wykorzystał nasze dzieło dla własnych celów (a takie przypadki też się zdarzały).

Może wypunktuję moje argumenty za tym, żeby nie dawać CAŁEGO tekstu na Wattpad, abyście mogli konkretniej przeanalizować moją wypowiedź wyżej.
Otóż, kiedy dajemy pełną powieść online:
1. Jesteśmy narażeni na kradzież czegoś bardzo ważnego. Czegoś, nad czym siedzieliśmy nawet i kilka lat.
2. Musimy liczyć się z tym, że sporo osób przeczyta książkę za darmo i nie będzie chciało już jej kupić, kiedy ukaże się w Empiku. Owszem, zdobyliśmy czytelników, ale to nie znaczy, że ci, którzy wyświetlają się na Wattpadzie, równie chętnie pojawią się w księgarniach, żeby za nasze dzieło ZAPŁACIĆ. No, może oprócz zagorzałych fanów, których stać na płacenie za coś, z czym już się zapoznali.
Kilka razy słyszałam: ,,Ale co to tam zapłacić? Przecież to pokazuje, że ludzie nas wspierają''.
Tak?
To teraz potruchtajcie do członków swojej rodziny i zapytajcie ich czy kupiliby coś, co znają już na pamięć, bo czytali kilka razy w Internecie i to za darmo.
Osobiście rozmawiałam z kilkoma znajomymi, którzy są zapalonymi czytelnikami i potwierdzili to, co mówię - pieniądze nie rosną na drzewie, więc szarego obywatela, który zarabia przeciętną krajową, nie stać na tak błahe wydatki.
Myślę, że to działa też na takiej zasadzie, o której mówi Krzysztof Piersa na swoim kanale na YouTube:



3. Opublikowanie paru rozdziałów może być równie skuteczną promocją, ale i bardziej bezpieczną.
4. Zamiast narażać się na publiczny lincz od osób o wątpliwym doświadczeniu pisarskim, lepiej poszukaj sobie stałą, zaufaną grupę beta-readerów i niech oni wytykają ci błędy, pracują z Tobą nad tekstem. O pierwszych czytelnikach będę jeszcze pisać, bo to rozległy temat, któremu należy się osobny wątek. 


Oczywiście, wszystko, co tu czytacie jest moją SUBIEKTYWNĄ opinią, z którą nie musicie się zgadzać.
Jestem bardzo ciekawa jak Wy patrzycie na tę sprawę?
Lepiej publikować na Wattpadzie, czy promować się w inny sposób?